Jak mój Klient sprytnie rozwiązał problem swojego odszkodowania

Wojciech Drapała        15 lutego 2016        16 komentarzy

Dzisiaj opowiem Ci historię mojego Klienta, który bardzo rozsądnie i sprytnie rozwiązał problem swojego odszkodowania.

Zacznę od początku.

Miał szkodę w swoim pojeździe Renault Megane z 2004 roku. Ubezpieczyciel (Ergo Hestia) wycenił koszty naprawy pojazdu na kwotę 10.870,19 zł. Wartość pojazdu przed szkodą na kwotę 10.500 zł, a wartość pozostałości na kwotę 6.700 zł. Uznał nieopłacalność naprawy i na tej podstawie wypłacił 3.800 zł odszkodowania za szkodę całkowitą (różnica pomiędzy wartością auta sprzed szkody a pozostałością).

Poszkodowany nie zgodził się z tym stanowiskiem. Poprosił ASO Renault o wycenę konkretnych części i dostał na nie taki rabat, aby łączny koszt naprawy był poniżej wartości pojazdu sprzed szkody, którą uznała Hestia.

Następnie przedstawił kosztorys, który opiewał na kwotę 10.345,07 zł, a więc na kwotę poniżej wartości pojazdu sprzed szkody uznanej przez Hestię. W ten sposób udowodnił, że naprawa jednak jest opłacalna, nie ma szkody całkowitej i zażądał dopłaty.

Ubezpieczyciel „zweryfikował” ten kosztorys, uznał te koszty naprawy, ale… zastrzegł wypłatę dopiero po przedstawieniu faktury ASO zakupu części zamiennych, a jej brak spowoduje ujęcie 50% tej kwoty wraz z zastosowanie zamienników typu.

W związku z tą „akceptacją” Poszkodowany ponownie wystąpił o dopłatę kwoty 6.545,07 zł, zwracając uwagę, że stanowisko ubezpieczyciela jest sprzeczne z orzecznictwem, które mówi, że poszkodowany nie ma obowiązku przedstawiania faktur za naprawę.

Otrzymał odpowiedź:
w związku z faktem, że nie udokumentowano źródła zakupu i rodzaju części zamiennych użytych do naprawy, do ustalenia odszkodowania przyjęto przeciętne ceny dostępnych na rynku części zamiennych. Po przedłożeniu faktury za naprawę oraz faktur źródłowych nabycia części – w przypadku naprawy przez zakład nie posiadający autoryzacji producenta – wysokość odszkodowania zostanie niezwłocznie zweryfikowana.

Wobec tego w imieniu Poszkodowanego złożyłem pozew na całą żądaną kwotę, w uzasadnieniu opierając się na wyliczeniu Hestii dotyczącym wartości auta sprzed szkody i kalkulacji ASO.

Po niecałych dwóch miesiącach otrzymałem propozycję ugodową od radcy prawnego, pełnomocnik Hestii.

Proponowano kwotę 4.000 zł, zwrot połowowy opłaty od pozwu – 164 zł (drugą połowę zwraca wówczas sąd) oraz połowę kosztów reprezentacji sądowej, czyli 600 zł. Po konsultacji z Klientem rozpoczęliśmy negocjacje ugodowe. Ostatecznie wynegocjowaliśmy kwotę 5.000 zł roszczenia głównego i 1.200 zł zwrotu kosztów reprezentacji sądowej oraz połowę opłaty od pozwu.

Klient ostatecznie poszedł na ustępstwa co do żądanej kwoty, ale otrzymał ją zaledwie dwa miesiące po złożeniu pozwu. Różnica jest natomiast diametralna: odzyskał kwotę nie 3.800 zł, tylko 8.800 zł.

Z tej historii wynika 3 wnioski, z których Ty również możesz skorzystać.

Po pierwsze, ubezpieczyciel musi zwrócić koszty, nawet jeśli poszkodowany nie dokonał naprawy pojazdu.

Po drugie, możliwe jest skuteczne podważenie kwalifikacji szkody z całkowitej na opłacalność naprawy.

Po trzecie, Poszkodowany postąpił bardzo rozsądnie i sprytnie, nie dając się przechytrzyć ubezpieczycielowi i zapewniając sobie „podkładkę” w postaci wiarygodnej wyceny. Dzięki temu mieliśmy pewność, że sprawa będzie wygrana. Ja mu w tym trochę pomogłem poprzez złożenie pozwu, reprezentację w sądzie i negocjacje.

Po trzecie, Ubezpieczyciel postąpił również słusznie, ponieważ proces ten i tak by przegrał – i o tym doskonale wiedział. Wówczas nie tylko jego pełnomocnik musiałby być zaangażowany w spór, ale zyskał na redukcji roszczenia przez Poszkodowanego, uniknął kosztów w postaci wydatków na opinii biegłego (które musiałby ponieść jako przegrany) oraz opłatę od pozwu w wysokości 5% spornej kwoty.

Właśnie z tych przyczyn złożenie pozwu w „magiczny” sposób potrafi ubezpieczyciela do wypłaty.

Dowiedz się więcej o odszkodowaniu komunikacyjnym:

{ 16 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Patrycja Luty 15, 2016 o 22:04

Panie Wojciechu, chciałam dodać do Pańskiego opisu, że jak najbardziej WARTO podważać szkodę całkowitą – u mnie trwało to pół roku, ale z początkowej szkody całkowitej i marnych 8,500zł Warta musiała zapłacić – i zapłaciła, prawie 19,000zł za naprawę mojej Toyoty yaris. Chociaż mój przypadek był nieco odmienny od opisanego powyżej – bo ja bardzo chciałam naprawić auto, to zaznaczę, że nawet w ASO można uzyskać 30% rabat na części nowe oryginalne – tak było w moim przypadku. Warta podważała fakturę naprawy i zażądała oględzin samochodu, ale po oględzinach nie mieli już nic do gadania i zapłacili całą kwotę. Teraz muszę się zebrać, żeby powalczyć odrobinę o spadek wartości handlowej pojazdu…… Pozdrawiam i życzę wszystkim wytrwałości i powodzenia w walce o sprawiedliwość 😉

Odpowiedz

Wojciech Drapała Luty 16, 2016 o 11:07

Dziękuję za komentarz i gratuluję 🙂 Pani również jest dobrym przykładem, że nie warto się poddawać.

Odpowiedz

Grzegorz Luty 29, 2016 o 22:07

Dobry Wieczór !
A czy do naprawy auta po wypadku, trzeba używać tylko i wyłącznie części nowych ?
Niekoniecznie fabrycznych-markowych tylko zamienników, ale jednak nowych?
Czy też możliwa jest naprawa przy użyciu części używanych i po takiej naprawie też można podważyć
szkodę całkowitą ? I zażądać dopłaty, ponieważ naprawa jest opłacalna.

Pozdrawiam
Grzegorz

Odpowiedz

Wojciech Drapała Marzec 1, 2016 o 08:57

Poszkodowany ma wybór co do tego jak będzie naprawiał auto.

Odpowiedz

Paweł Marzec 9, 2016 o 20:42

Witam,

Sytuacja identyczna, jak w przypadku Pana Klienta. Ergo Hestia wymaga ode mnie FV, sam kosztorys naprawy z ASO Mercedesa nie wystarczy do wypłaty odszkodowania. Jakie pismo powinienem im teraz napisać? Czy muszę zakładać im sprawę w sądzie?

Odpowiedz

Wojciech Drapała Marzec 15, 2016 o 13:10

Jeśli Pan uważnie poczytał bloga, to wiem Pan, że nie o pisma i zawarte w nich argumenty chodzi 🙂

Odpowiedz

Krzysiek Sierpień 21, 2016 o 10:55

A co jeśli bardzo zależy mi na naprawie pojazdu, ponieważ mam do niego Wielki sentyment, lub jest to po prostu jakaś limitowana wersja, a koszt naprawy przewyższa wartość pojazdu? Drugiego takiego nie kupię. Na ubezpieczeniu nie zarobię, ponieważ oczekuje kwoty, która muszę wydać na naprawę. Czy jest jakiś przepis, który zmusza mnie w takiej sytuacji do szkody całkowitej?

Odpowiedz

Wojciech Drapała Wrzesień 12, 2016 o 20:10

Obawiam się, że nie. Wartość sentymentalna nie ma wpływu na wysokość szkody.

Odpowiedz

Marcin Wrzesień 19, 2016 o 13:28

Witam Panie Drapala,
Ja mam jedno pytanie? Czy ma Ubezpieczalnia prawo wyplaty za naprawe auta dopiero po przekazaniu faktury? Ja nie chce naprawiac , chce sprzedac w takim stanie jakim jest.
Z poszanowaniem
Martin Milewski

Odpowiedz

Wojciech Drapała Listopad 26, 2016 o 13:46

Nie, roszczenie powstaje z chwilą szkody, jednak w praktyce często ubezpieczyciele żądają przedstawienia faktury.

Odpowiedz

Marta Październik 4, 2016 o 09:35

Czy do takiej wyceny należy skorzystać z usług ASO, a można jakiegokolwiek serwisu naprawczego lub też niezależnego rzeczoznawcy?

Odpowiedz

Wojciech Drapała Listopad 26, 2016 o 13:33

To jest obojętne jaki ma status osoba wykonująca wycenę, ważne czy zrobi ją poprawnie – zazwyczaj ASO lub rzeczoznawca.

Odpowiedz

Maciek Październik 28, 2016 o 09:33

Czy w przypadku szkody z OC, ubezpieczalnia może zmusić mnie do sprzedaży pojazdu? Czyli jeżeli samochód wart jest przykładowo 10 tys. złotych, naprawa wyceniona jest na 15 tys. złotych, ale ja chcę to auto naprawić, a ubezpieczalnia proponuje mi, że wypłacą mi wartość samochodu, czyli oni np. 7000 zł a handlarz, który kupił samochód 3000 zł. Czy muszę się zgodzić na takie warunki, czy mogę jednak dążyć do wypłaty odszkodowania jak najbardziej zbliżonego do wartości rynkowej pojazdu czyli tych 10 tys. złotych?

Odpowiedz

Wojciech Drapała Listopad 26, 2016 o 13:17

Oczywiście to jest Pana własność i Pan ma wyłączne prawo decydowania co zrobić z autem.

Odpowiedz

Katarzyna Listopad 11, 2016 o 19:37

Witam.
Zgłaszam się do Pana z pytaniem, ponieważ nie za bardzo rozumiem jak to naprawdę jest. 27.10mielismy wypadek, nie z naszej winy. Rzeczoznawca wycenil samochód na wartość 2.370(sprzed wypadku) a wartość naprawy 3.800.
Kwota 3.800 byłaby kwota zadowalająca i w pełni pokrywająca koszty naprawy lecz czy to jest kwota ostateczna i zostanie nam ona wypłacona w całości? Jeśli się mylę proszę o wyjaśnienie mi tego jak to będzie wyglądać.
Pozdrawiam
Katarzyna

Odpowiedz

Wojciech Drapała Listopad 26, 2016 o 13:10

W tym materiale dokładnie to omawiam: szkoda całkowita

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: