Odszkodowanie za smagnięcie biczem

Wojciech Drapała        07 marca 2016        Komentarze (2)

odszkodowanie za smagnięcie biczemPoszkodowani w wypadkach komunikacyjnych często zadają pytanie jakie przysługuje odszkodowanie za smagnięcie biczem (zwane również urazem typu whiplash).

Do tego urazu często dochodzi u kierowców i pasażerów pojazdów uderzonych przez inny pojazd w tył ich pojazdu. W wyniku urazu dochodzi do skręcenia i/lub  naderwania odcinka szyjnego kręgosłupa oraz innych uszczerbków.

Na marginesie należy zaznaczyć (co zawsze przypominam), że odszkodowanie odnosi się do szkody majątkowej (np. wydatki na leczenie, utracony zarobek), natomiast samej krzywdy (ból i cierpienie) dotyczy zadośćuczynienie. I właśnie zadośćuczynienie jest omawiane w tym wpisie.

Zadośćuczynienie i odszkodowanie za smagnięcie biczem w postępowaniu polubownym przed ubezpieczycielem

Z moich obserwacji wynika, że na etapie postępowania likwidacyjnego ubezpieczyciele przyznają różne kwoty – od 500 zł do 2.000 zł tytułem zadośćuczynienia.

Co znamienne, w mojej ocenie kwoty te nie są uzależnione od okoliczności konkretnego przypadku – poważniejsze szkody bywają „wyceniana” gorzej niż szkody mniejsze. Dlatego wnioskuję, że taka wycena krzywdy odbywa się w sposób raczej przypadkowy, bez uwzględnienia całokształtu okoliczności danej sprawy, bez jej indywidualizacji.

Zdarzają się również przypadki, że ubezpieczyciel nie uznaje związku przyczynowego i odmawia zapłaty jakiejkolwiek kwoty (uważam, że sytuacja jest dosyć częsta). Ubezpieczyciele wykorzystują fakt, że tego rodzaju obrażenie nie jest uwidocznione w badaniach RTG i MRI (zazwyczaj) i twierdzą, że uszczerbek nie został udowodniony.  Oczywiście jeśli w konkretnym przypadku istnieje taki związek, to stanowisko ubezpieczyciela jest nieprawidłowe.

Ubezpieczyciel jednak raczej nie zmieni swojego zdania nawet po odwołaniu. Natomiast na drodze sądowej zadośćuczynienie i odszkodowanie jest możliwe do odzyskania. Zadośćuczynienie za skręcenie kręgosłupa w aspekcie sprawy sądowej i opinii biegłego było omawiane na blogu, więc zachęcam do lektury. Jak tylko znajdę trochę wolnego czasu, opiszę inne przypadki sądowe, abyś miał porównanie.

Zadośćuczynienie i odszkodowanie za smagnięcie biczem w sądzie

Natomiast w sprawie sądowej poszkodowany jest w otyle korzystnej sytuacji, że uszczerbek jest oceniany przez biegłego lekarza, obiektywnego i niezależnego, a sąd ma obowiązek uwzględnić całokształt okoliczności sprawy.

Co będzie miało wpływ na krzywdę i zadośćuczynienie za smagnięcie biczem? W szczególności:

  • czas leczenia i trwania dolegliwości bólowych,
  • czy występują inne dolegliwości i powikłania – ograniczenia w poruszaniu głową, kończynami, drętwienie kończyn, niedowład kończyn, zaburzenia równowagi itp,
  • czy uszczerbek rozwija się w kierunku zespołu bólowego,
  • konieczność i czas noszenia kołnierza ortopedycznego,
  • czy była rehabilitacja i ile trwała, czy w przyszłości będzie potrzeba ponawiania rehabilitacji, czy rehabilitacja była bolesna,
  • wykluczenie lub ograniczenie w wykonywaniu ról społecznych i zawodowych oraz możliwości dotychczasowego spędzania czasu czy wykonywania czynności (np. bóle po wysiłku, bóle po pozostawaniu przez dłuższy czas w określonej pozycji) oraz konieczność korzystania z pomocy osób trzecich, ograniczenia w realizowaniu planów życiowych,
  • efekty uboczne leczenia – np. problemy żołądkowe po dłuższym okresie przyjmowania silnych leków przeciwbólowych,
  • ilość wizyt u lekarzy.

Uważam, że praktyce zadośćuczynienie za smagnięcie biczem w przypadku, kiedy leczenie trwa kilka miesięcy, może wynieść kilka, kilkanaście tysięcy złotych (jednak wyraźnie podkreślam, że należy oceniać okoliczności konkretnego wypadku).

Natomiast odszkodowanie za smagnięcie biczem będzie obejmowało m. in. wydatki na badania MRI, lekarstwa, wizyty lekarskie, dojazdy do placówek medycznych, utracony zarobek.

Jeśli ciekawi Cię, ile może wynieść zadośćuczynienie i odszkodowanie za smagnięcie biczem w konkretnej sprawie sądowej, zajrzyj do tego wpisu.

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Beata Marzec 14, 2016 o 20:18

Panie Wojciechu,
Jestem na etapie negocjowania kwoty zadośćuczynienia za wypadek w którym jestem osobą poszkodowaną. Sprawca wjechał w bok mojego samochodu po czym mój samochód dachował. W wyniku tego zdarzenia doszło do skręcenia i naderwania odcinka szyjnego i lędźwiowego kręgosłupa – spędziłam 27 godzin na SOR, 2,5 miesiąca L4, przez 2 miesiące kołnierz ortopedyczny, przez 2 tygodnie ciągłe leżenie, zabiegi rehabilitacyjne w tym również nastawianie kręgów. Po kilku miesiącach od wypadku ból w kręgosłupie szyjnym nasilał się, okazało się że na szyi zrobił się włókniak, który po 2 serii zabiegów rehabilitacyjnych nadal się nie wchłonął. Pojawiły się również dolegliwości gastrologiczne – diagnoza to zapalenie żołądka. Ubezpieczyciel wypłacił kwotę bezsporną 4 tys i teraz proponuje 3,5 tyś ugody – czy mam szansę uzyskać wyższą kwotę?
Ponadto odnosząc się do Pana tekstu cytuję odpowiedź ubezpieczalni: „Odnosząc się do Pani wyliczenia informuję, że Ustawodawca nie przewiduje wypłaty odrębnego świadczenia za np. niemożność podejmowania wysiłku fizycznego, czas poświęcony na rehabilitację czy zniszczenie żołądka będące skutkiem przyjmowania leków” – czy mają rację?
Pozdrawiam,

Odpowiedz

Wojciech Drapała Marzec 15, 2016 o 13:08

Ja mogę co najwyżej ocenić jaka kwota byłaby osiągalna w postępowaniu sądowym, bo w postępowaniu sądowym bierze się pod uwagę całokształt krzywdy i zobiektywizowane kryteria (a to i tak należy ocenić w oparciu o wszystkie okoliczności sprawy). Zaproponowana kwota nie wydaje się duża. Na pewno w sądzie można byłoby otrzymać wyższe zadośćuczynienie + odszkodowanie. Ubezpieczyciel ma trochę racji – przepisy nie są aż tak szczegółowe, natomiast orzecznictwo każe te wszystkie okoliczności uwzględniać przy miarkowaniu zadośćuczynienia. A więc w praktyce te okoliczności (składające się na krzywdę) powinny być uwzględnione.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: