Pieszy oczekujący na możliwość wejścia na przejście dla pieszych będzie miał pierwszeństwo przed pojazdem.

Wojciech Drapała        28 września 2015        Komentarze (1)

Wiele wskazuje, że od 1 stycznia 2017 roku pieszy oczekujący na możliwość wejścia na przejście dla pieszych będzie miał pierwszeństwo przed pojazdem (z wyjątkiem tramwaju). Sejm przyjął ustawę o zmianach w prawie o ruchu drogowym, oczekuje teraz ona na podpis prezydenta.

Do tej pory pierwszeństwo przysługiwało jedynie pieszemu znajdującemu się na przejściu. Zmiana więc oznacza rozszerzenie pierwszeństwa pieszych.

Jednocześnie ustawa poszerza się zakres obowiązków pieszego: będzie miał on obowiązek zatrzymać się i upewnić, czy kierujący pojazdem ustępuje mu pierwszeństwa.

W dalszym ciągu na pieszym będzie spoczywał obowiązek zachowania szczególnej ostrożności przy przechodzeniu na przejściu dla pieszych. Ponadto nadal pieszemu będzie  zabronione m. in.:

– wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych,

– wchodzenia na jezdnię spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi,

– przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi,

 zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko,

– przebiegania przez jezdnię.

Prawdą jest, że przepis wprowadza pewien automatyzm, sztywność, formalizm.  Może razić sztucznością. Jednak uważam, że dobrze, bo wokół dotychczasowych przepisów nie wyrósł żaden zwyczaj postępowania ani praktyka (a przynajmniej ja tego nie dostrzegłem), co byłoby dowodem wysoko rozwiniętej kultury jazdy i uczestnictwa w ruchu drogowym.

Ogólnie sformułowany przepis dawał uczestnikom możliwość skorzystania z rozsądku i dostosowania się do konkretnych warunków na drodze. Mogłoby się wydawać, że po kilkudziesięciu latach obowiązywania tego przepisu, jego treść się wykrystalizuje. Tak się nie stało.

Ustawa wprowadza proste zasady: pieszy stoi przed przejściem – > kierowca musi się zatrzymać, pieszy chce przejść przez przejście -> musi się zatrzymać i co do zasady wykonać gest obrócenie głowy w lewo i w prawo (bo ja tak rozumiem obowiązek upewnienie się, który – na marginesie – i tak obowiązywał już wcześniej, bo był konkretyzacją obowiązku zachowania szczególnej ostrożności).

Dlatego w mojej ocenie zmiana jest słuszna – doprecyzowuje (a właściwie ujednoznacznia) obowiązki uczestników ruchu drogowego w tej konfliktogennej sytuacji. Nie powinno być również pretensji i żalu ze strony obywateli, bo skoro obywatele nie potrafili oddolnie ustanowić słusznej, bezpiecznej praktyki postępowania, to ustawodawca zrobił to za nich odgórnie i arbitralnie.

Zapraszam do komentowania wpisu, zwłaszcza jeśli masz odmienne zdanie.

{ 1 komentarz… przeczytaj go poniżej albo dodaj swój }

Kamil Wrzesień 28, 2015 o 15:00

Zastanawiające jest to że przez tak długi czas nie wykształciła się u nas jakaś jednolita praktyka (kultura) dotycząca bezpiecznego przechodzenia przez jezdnię. W większości krajów tzw. zachodnich (ma tu na myśli te w których byłem) problem ten w zasadzie nie istnieje, normalne jest to że kierowcy widząc z daleka pieszych zatrzymują się odpowiednio wcześniej. W wielu krajach nie jest problemem również przechodzenie pieszych na czerwonym świetle gdy nic nie jedzie lub jest dostatecznie daleko (rozsądek). Czemu przez tyle lat u nas nie wykształciła się kultura poruszania po jezdni? Nie potrafię zrozumieć. Wiem tylko że po dłuższym pobycie w Hiszpani czy Francji trzeba uważać żeby szybko się przestawić na warunki polskie (to niezbezpieczne tkwić w przekonaniu że kierowca się zatrzyma albo pieszy nie wyskoczy wprost pod auto).

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: