Wojciech Drapała

adwokat

Specjalizuję się w prawie ubezpieczeń, odszkodowań i postępowaniu cywilnym. Reprezentuję ubezpieczonych i poszkodowanych przed ubezpieczycielami i sądami. Stawanie przeciwko dużym i czasami tylko na pozór dobrze przygotowanym do obrony swojego stanowiska przedsiębiorstwom, do jakich należą ubezpieczyciele, jest dla mnie przyjemnością i pasją (tym większą, jeśli robię to skutecznie).
[Więcej >>>]

Bezpłatne sprawdzenie sprawy

„U nas te przepisy o rozprawach zdalnych się nie przyjęły”

Wojciech Drapała29 września 2021Komentarze (0)

Niedawno przypomniałem sobie zabawną anegdotę 🙂

Opowiadał ją na zajęciach na aplikacji jeden z wykładowców. Historia działa się dobrych kilkadziesiąt lat temu, ale za czasów już obowiązującego Kodeksu.

Pewnego dnia adwokat pojechał do sądu do niedużego miasta z peryferiów Polski. Zaskoczyło, go że sąd stosował przepisy pochodzącą z kodeksu z czasów zaborów.

Zwrócił na to uwagę sędziemu i zdumiony usłyszał z jego ust zupełnie swobodnie wypowiedziane słowa: „Panie Mecenasie, u nas te przepisy z nowego Kodeksu się jakoś nie przyjęły…”

Niedawna sytuacja z mojej praktyki nasunęła mi skojarzenia z tą sytuacją.

Dostałem zawiadomienie na rozprawę do pewnego sądu.

Trochę się zdziwiłem, bo w mojej ocenie nie było potrzeby wyznaczania rozprawy: nie planowano słuchać świadków, strony wyczerpująco przedstawiły stanowiska w pismach, wszyscy spodziewaliśmy się dopuszczenia dowodu z opinii biegłego i pozostało tylko czekać na ten dowód.

Sąd ma siedzibę 50 km od Warszawy. Nie uśmiechało mi się jechać do sądu (łącznie 1,5 h w obie strony) tylko po to, aby potwierdzić swoje stanowisko.

Pocieszyłem się jednak, że rozprawę można przeprowadzić zdalnie. Dzięki temu chciałem zaoszczędzić dużo czasu, który można spożytkować w lepszy sposób.

Dzień wcześniej skontaktowałem się z sądem i poprosiłem o link na wideorozprawę.

W odpowiedzi dowiedziałem się, że ten sąd rozpraw zdalnych nie przeprowadza… Nie muszę dodawać, że nieco osłupiałem.

Jednak nie wchodziłem już w dalsze dyskusje i nie pytałem dlaczego tak jest. Machnąłem ręką i następnego dnia stawiłem się na rozprawie w budynku sądu.

Nie pomyliłem się jeśli chodzi o przebieg rozprawy. Trwała 2 minuty, a sąd dopuścił opinię biegłego.

Nie był to pierwszy (i nie ostatni) raz, kiedy musiałem stawić się w sądzie tylko po to, żeby powtórzyć to co już napisałem w piśmie procesowym. I jest to problem, z którym od czasu do czasu spotyka się każdy pełnomocnik.

W zasadzie już przestałem się dziwić temu, że do kwestii czasu trwania postępowania podchodzi się tak nonszalancko.

I nie chodzi tu nawet o moje 1,5 h wycieczki krajoznawczej. Chodzi raczej o kilka straconych miesięcy, podczas których można było dopuścić i przeprowadzić wspomnianą opinię biegłego.

I choć prawodawca nie rozpieszcza nas w kwestii jakości i mnogości nowych przepisów, to mam nadzieję, że nie grozi nam, że przepisy nie będą się przyjmować. Zasadniczo 🙂

W czym mogę Ci pomóc?

Na blogu jest wiele artykułów, w których dzielę się swoją wiedzą bezpłatnie.

Jeżeli potrzebujesz indywidualnej płatnej pomocy prawnej, to zapraszam Cię do kontaktu.

Przedstaw mi swój problem, a ja zaproponuję, co możemy wspólnie w tej sprawie zrobić i ile będzie kosztować moja praca.

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Wojciech Drapała Kancelaria Adwokacka w celu obsługi przesłanego zapytania. Szczegóły: polityka prywatności.

    { 0 komentarze… dodaj teraz swój }

    Dodaj komentarz

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane przez Wojciech Drapała Kancelaria Adwokacka w celu obsługi komentarzy. Szczegóły: polityka prywatności.

    Poprzedni wpis: