Wypadek w autobusie i odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu od przędsiębiorstwa komunikacji miejskiej

Wojciech Drapała        30 września 2014        2 komentarze

8370709397_d989afa0a7_m

Niedawno spotkałem się z takim stanem faktycznym:

W sierpniu uległam wypadkowi. Jadąc autobusem przy gwałtownym hamowaniu poleciałam wprzód, gdyż stałam podczas jazdy.

Sądziłam, iż nic się nie stało. Jednak po kilku godzinach zaczęłam odczuwać ból głowy i kręgosłupa szyjnego. Następnego dnia udałam się do szpitalnego oddziału ratunkowego, gdzie zrobiono mi prześwietlenie TK.

Diagnoza postawiona to skręcenie i naderwanie odcinka szyjnego kręgosłupa. Przez 3 tygodnie chodziłam w kołnierzu. Do tej pory jestem na zwolnieniu i cały czas odczuwam ból (jestem na lekach przeciwbólowych). Byłam także u neurologa, który wypisał skierowanie na rehabilitację.

Niestety nie wiem jaka była przyczyna hamowania. Nie wiem też czy jest sens starania się o odszkodowanie z OC, gdyż to nie był jakiś wypadek, tylko hamowanie, więc nie wiem czy ktokolwiek, w tym kierowca, zwrócił na to uwagę.

Poza świadkiem, który ze mną był i kartą ze szpitala, w której jest napisane, że wypadek miał miejsce podczas przejazdu autobusem, nic nie zgłaszałam. Dlatego nie chciałabym, żeby ktoś pomyślał, iż może próbuje wyłudzić odszkodowanie. Mam wahania, bo ciężko będzie to udowodnić.

Moje pytanie: czy w tym przypadku kiedy mam w karcie szpitalnej wpisane „nieokreślony wypadek komunikacyjny” mogę starać się o jakieś odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu?

Poszkodowana, jako pasażer autobusu, może ubiegać się o odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu z polisy OC posiadacza pojazdu. Najczęściej będzie to przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej.

Nie ma w zasadzie znaczenia, z jakiego powodu pojazd musiał gwałtownie hamować. Nawet jeśli nie była to wina kierowcy autobusu, tylko kierowcy innego pojazdu (np. zajechanie drogi), to przedsiębiorstwo komunikacji miejskiej odpowiada na zasadzie ryzyka.

Aby uwolnić się od odpowiedzialności, przedsiębiorstwo komunikacji musiałoby wykazać winę innego kierowcy. Oczywiście nie wystarczy tutaj samo powołanie się naruszenie przepisów o ruchu drogowym przez tego kierowcę. Trzeba go wskazać z imienia i nazwiska albo dysponować chociaż numerami rejestracyjnymi pojazdu, które pozwolą ustalić jego tożsamość.

Również fakt niezgłoszenia szkody bezpośrednio po zdarzeniu nie pozbawia poszkodowanej możliwości dochodzenia roszczeń. Tym bardziej, że uwidoczniły się one następnego dnia. Brak informacji o przyczynie wypadku w dokumentacji medycznej również nie dyskwalifikuje szkody. Właściwie jest to bez znaczenia.

Poszkodowana dysponuje mocnymi dowodami: ma świadka wypadku oraz dokumentację medyczną. Wykazane związku przyczynowego i szkody nie powinno stanowić trudności.

Poszkodowana powinna zgłosić szkodę w przedsiębiorstwie komunikacyjnym, wskazując kiedy dokładnie miał miejsce wypadek, gdzie i na jakiej linii. Następnie powinna być skierowana do ubezpieczyciela. Będzie mogła dochodzić zadośćuczynienia za krzywdę i odszkodowania za szkodę majątkową związaną z uszczerbkiem na zdrowiu.

Dowiedz się więcej o odszkodowaniu komunikacyjnym:

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Marek Wrzesień 30, 2014 o 11:47

No właśnie napiszcie może czy ktoś mimo, że dysponował tymi argumentami wygrał jakieś satysfakcjonujące odszkodowanie od tego naszego lokalnego przewoźnika 😀

Odpowiedz

Wojciech Drapała Wrzesień 30, 2014 o 18:15

Panie Marku,

Jak wygram taką sprawę, to z pewnością o tym powiadomię na blogu :).
A czy Pan może podzielić się z nami jakimiś ciekawymi doświadczeniami w tym zakresie?

Pozdrawiam,

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: