Z ubezpieczycielem można wygrać na różne sposoby

Wojciech Drapała        02 listopada 2015        2 komentarze

Właśnie jestem w trakcie „dopinania” ugody w sprawie mojego Klienta. Sprawa musiała trafić na wokandę, gdyż ubezpieczyciel skrajnie zaniżył odszkodowanie. Po wniesieniu pozwu ubezpieczyciel wyraził chęć wypłaty adekwatnego odszkodowania.

Dlaczego dopiero wtedy?

Bo oczywiście liczył, na to że poszkodowany nie zdecyduje się na drogę sądową (jak większość ludzi). Tym razem się przeliczył 🙂

Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale wniesienie sprawy do sądu nie zawsze musi kończyć się mozolnym, długotrwałym, ryzykownym i kosztownym sporem.

Przygotowałem małą „ściągawkę” opisującą możliwe scenariusze zakończenia sprawy, jeśli poszkodowany zdecydował się na złożeniu pozwu w sądzie.

1. Zakończenie sprawy wyrokiem, po przeprowadzeniu pełnego postępowania dowodowego.

Ta sytuacja ma miejsce, gdy strony sporu nie chcą się ugodzić w trakcie postępowania, np. dlatego, że obie strony są pewne swoich racji. Wówczas sprawa toczy się najdłużej, często muszą być przeprowadzane dowody z opinii biegłych, co z kolei generuje koszty postępowania.

2. Wydanie wyroku zaocznego po złożeniu pozwu.

W sprawie nie przeprowadza się dowodu z opinii biegłego, a sąd wydaje wyrok w zasadzie bez udziału stron na rozprawie. Koszty sprawy są niskie (bo przede wszystkim nie ma dowodu z opinii biegłego), a wyrok zapada stosunkowo szybko. Taką sprawę opisywałem tutaj, zapraszam do lektury.

3. Zakończenie sprawy po wydaniu nakazu zapłaty.

Sąd po złożeniu sprawy może też wydać nakaz zapłaty. W sprawach prostszych, gdzie odpowiedzialność zakładu ubezpieczeń jest dosyć oczywista, sądy robią to dosyć często. Tym samym również nie trzeba prowadzić mozolnego postępowania. Oczywiście ubezpieczyciel może zaskarżyć taki nakaz, przez co traci on moc, a sprawa trafia na tory zwykłego postępowania.

Niemniej jednak z wydania nakazu zapłaty płyną do ubezpieczyciela dwa sygnały – poszkodowany będzie walczył w sądzie, a sąd – mówiąc w uproszczeniu – przekonał się do stanowiska poszkodowanego. Taka sytuacja może prowadzić do tego, że ubezpieczyciel nie zaskarża nakazu (bo nie chce się narażać na dodatkowe koszty, m. in. opinie biegłych, koszty pełnomocnika).

Ewentualnie ubezpieczyciel może chcieć zakończyć spór w formie ugody. Właśnie taką sytuację ostatnio obserwuję najczęściej.

Wówczas obie strony idą na wzajemne ustępstwa. Poszkodowany rezygnuje z reguły z kilku – kilkunastu procent odszkodowania, ale nie musi więcej o nie walczyć w sądzie. Ubezpieczyciel również korzysta, bo nie ponosi większych kosztów, aczkolwiek i tak zwraca koszty i opłaty sądowe, jakie już poniósł poszkodowany.

W większości przypadków ten scenariusz jest obustronnie korzystny. Dlatego tak często lubi się powtarzać.

Więcej o odszkodowaniu komunikacyjnym:

{ 2 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Michał Marzec 7, 2016 o 10:15

Dzień dobry, podczas prac ogrodowych, przekopywania ziemi, wykopywania korzeni doznałem jak się później okazało uszkodzenia i pęknięcia łąkotki. Poczułem ból w kolanie ale sądziłem, że nie jest to nic groźnego więc udałem się do domu. Ból z biegiem czasu ból jednak nie ustępował, utrudniał w poruszaniu się. W końcu zgłosiłem się do lekarza i liniowo po kolei przeszedłem wszystkie szczeble od specjalisty, do rezonansu i na końcu na stół. Po uzyskaniu decyzji o zakończeniu leczenia wysłałem wniosek do ubezpieczyciela (ING Życie Ubezpieczenie Grupowe). Bardzo długo dopytywali o kolejne dokumenty. Dosyłałem, uzupełniałem. W końcu otrzymałem decyzje odmowną. Odwołałem się, ponieważ nie zgadzam się z ich decyzją. I po raz kolejny otrzymałem tłumaczenie, że odszkodowanie nie należy mi się. I tutaj moje pytanie. Czy istnieją inne narzędzia by zweryfikować i zanegować decyzję oraz wymóc ponowne rozpatrzenie ? Pozdrawiam. Michał

Odpowiedz

Wojciech Drapała Marzec 7, 2016 o 12:00

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: